Notice: Korzystanie z get_currentuserinfo uznane za przestarzałe od wersji 4.5.0! Zamiast tego należy użyć wp_get_current_user(). in /wp-includes/functions.php on line 3853

Lot przebiegł spokojnie chociaż były momenty że mocno trzepało. Samolot przyleciał o czasie… Na lotnisku jest dużo wypożyczalni aut, które mają biura. Nasza wypożyczalnia – Enterprise nie miała tu biura, ale przy hali odlotów na drugim piętrze czekał na nas busik. Kilka podpisów w biurze. Zablokowany depozyt w kwocie 600 euro na karcie. Szybkie oględziny samochodu i staliśmy się posiadaczem Opla Corsy w automacie na 8 dni. Oczywiście bałem się ruchu lewostronnego, który jest na Cyprze. Jednak już po przejechaniu drogi do apartamentu (zaledwie 10 km) obawy okazały się nieuzasadnione. Jeździło się super.
Obok naszego apartamentu działała całodobowo piekarnia, więc można się było posilić po locie. A było w czym wybierać 🙂
 

Ponieważ wyżywienie musieliśmy sami organizować, więc kolejnego dnia pierwsze kroki skierowałem do… Lidla, a jakże.
Ceny generalnie jak w Polsce. Niektóre produkty ciut droższe, inne mocno droższe (mięso), sery, warzywa czy owoce znacznie tańsze…

Po śniadaniu pora ruszyć na rekonesans Larnaki. W większości opisów jest mowa, że w Larnace nic nie ma. Nam się jednak podobało to miasto.
Apartament był na tyle blisko centrum, że poszliśmy z buta. Na początek kościółek Panagia Faneromeni.
Obecny wygląd pochodzi z początku XX wieku, jednak powstał na ruinach kościółka z czasów średniowiecznych.
Niestety był zamknięty (jak się później okazało wiele kościołów było pozamykanych w lutym).

Następnie udaliśmy się do Cerkwi Św Łazarza. Podobno budynek znajduje się na miejscu grobu Łazarza (to ten wskrzeszony przez Chrystusa). Łazarz trafił swego czasu właśnie do Larnaki, gdzie zmarł jako biskup. Obecna świątynia pochodzi z XX wieku. Cerkiew przechodziła wiele przebudowań i wiele remontów, ale obecny kształt pochodzi z XVII wieku.
Kościół prezentuje się bardzo okazale. Gdy akurat my tam byliśmy, w środku odbywał się chrzest, więc nie chcąc zakłócać rodzinnej atmosfery świeta nie za bardzo kręciliśmy się w środku. Świątynia w środku jest skromna jak na cerkiew, ale robi wrażenie 🙂

Tuż obok przechodzimy do małego zamku. Wstęp 4,5 euro (co ciekawe większość miejsc na Cyprze zwiedza się własnie za taką cenę)
Zamek znajduje się na końcu nadmorskiej promenady. Pochodzi z XIV wieku. Jednak został doszczętnie zniszczony przez Turków a następnie odbudowany…

Promenada w Larnace jest naprawdę ładna. Ciągnie się przez kilka kilometrów i jest doskonałym miejscem na spacery. W lutym ludzi jest bardzo mało, więc spacer był mega przyjemny.

Oczywiście wzdłuż promenady ciągną się bary, restauracje, kluby, itd. Kilka było zamkniętych, ale większość normalnie otwarta.

Na końcu jednej części promenady znajduje się ładna marina. W sezonie można wypłynąć na różne rejsy. Statki ze szklanym dnem. Rejsy na ryby. Na delfiny i masa innych. W lutym chyba był dostępny tylko jeden rejs.

W marinie (i jak się później okazało na całym Cyprze) było mnóstwo kotów. Nam szczególnie ten przypadł do gustu.


Chcieliśmy pójść do Muzeum Archeologicznego, które znajduje się w Larnace, ale oczywiście było zamknięte, a podobno warto to miejsce odwiedzić. Była napisana kartka, że muzeum zostanie otwarte w marcu. Obok muzeum znajduje się piękny budynek szkoły medycznej.

Następnym naszym celem było Jezioro Słone i zobaczenie słynnych flemingów. Niestety te cholery 🙂 tak były daleko od brzegu, że jedynie udało się wypatrzyć kilka w pobliżu Meczetu Halla Sultan Tekke, a i to zdjęcia wyszły nie wyraźne.
   

Obchodząc Jezioro dotarliśmy w końcu do Meczetu. Myślałem, że skoro jest to tak ważne miejsce dla muzułmanów to meczet będzie otwarty cały czas. Jednak tu spore rozczarowanie. Meczet w sezonie zimowym czynny tylko do 17. A w sezonie letnim do 19. Dziwne to. Pocałowaliśmy klamkę z nadzieją, że jeszcze tu wrócimy.

Notabene droga wokół jeziora jest bardzo przyjemna. Można ją pokonać pieszo, ale można również na rowerze. Wokół jest postawionych kilka punktów obserwacyjnych do obserwacji ptaków.
Pod sam Meczet natomiast można dojechać również autem.
Sam meczet to podobno 3 najważniejsze miejsce dla muzułmanów. Meczet stoi na świętym miejscu pochówku Umm Haram, czyli ciotki proroka Mahometa. Początkowo w tym miejscu było tylko kilka kamieni, ale z uwagi na fakt, że miejsce było celem pielgrzymek muzułmanów, powstał w tym miejscu meczet.
Swoją drogą lokalizacja meczetu jest naprawdę malownicza.

Miejsce wokół meczetu to wielkie mieszkanie dla kotów. Takiego siedliska kotów nie widzieliśmy nigdzie do tej pory. Udało się naliczyć ponad 150 kotów. A były poukrywanych w różnych częściach jeszcze więcej. (przy następnej wizycie przywieźliśmy worek karmy 🙂 )

I tak pierwszy dzień dobiegł końca. Akurat w ty dniu jedynie droga do Lidla pokonana została samochodem. Dodam że ruch lewostronny jest naprawdę w porządku. Ani razu podczas całego pobytu się nie pomyliłem. Jeździ się znakomicie. Cypryjczycy jeżdżą zdecydowanie, ale ostrożnie. A w lutym ruch był naprawdę znikomy. Dodatkowym ułatwieniem dla wypożyczających jest fakt, że samochody mają czerwone tablice rejestracyjne – z większą uwagą byliśmy traktowani przez Cypryjczyków. Na Cyprze polecam wynajęcie auta. Bez żadnych obaw 🙂

cdn


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *