Notice: Korzystanie z get_currentuserinfo uznawane jest za przestarzałe od wersji 4.5.0! Zamiast tego użyj wp_get_current_user(). in /wp-includes/functions.php on line 3840

Notice: Korzystanie z get_currentuserinfo uznawane jest za przestarzałe od wersji 4.5.0! Zamiast tego użyj wp_get_current_user(). in /wp-includes/functions.php on line 3840

Notice: Korzystanie z get_currentuserinfo uznawane jest za przestarzałe od wersji 4.5.0! Zamiast tego użyj wp_get_current_user(). in /wp-includes/functions.php on line 3840

Kolejny dzień w Izraelu – sobota.
Żydzi w każdą sobotę obchodzą szabat.
W tym dniu wszystko, co żydowskie (sklepy, komunikacja) jest nieczynne.
Zaplanowałem zatem w sobotę wyjazd do Betlejem.

Betlejem położone jest bardzo blisko Jerozolimy – około 10 km
Jedziemy autobusem 321 z dworca arabskiego (spod bramy Damasceńskiej).
Bilet kupuje się u kierowcy – kosztuje 8 szekli.
Autobusy jeżdżą dosyć często.
Ja wyjechałem już o 7 rano.
Autobus przejeżdża przez dzielnice arabskie po czym niepostrzeżenie (w tę stronę) wjeżdża do Autonomii Palestyńskiej. Przy wjeździe do Betlejem witają nas ogromne tablice ostrzegające nas, że jesteśmy w Autonomii i żeby pod żadnym pozorem nie wędrować tutaj samodzielnie (!)
Dojeżdżamy po około 25-30 minutach do przystanku w Betlejem.
Oczywiście zaraz po wyjściu z autobusu mamy mnóstwo ofert taksówkarzy, którzy oczywiście „best price for you my friend” obwiozą nas po całym Betlejem oraz po Palestynie.
Jeżeli chcemy zobaczyć tylko Betlejem to nie warto zawracać sobie nimi głowy.
Jeżeli idziemy na piechotę to przechodzimy na światłach na drugą stronę ulicy, skrecamy w lewo i idziemy cały czas prosto – aż do Bazyliki Narodzenia Pańskiego.

 I widok na rynek betlejemski spod Bazyliki.

Do Bazyliki wchodzimy przez „drzwi pokory”

I oczom naszym ukazuje się – remontowany budynek Bazyli – wszystko zasłonięte rusztowaniami i zasłonami.
Jest też tablica informacyjna o remoncie i wizualizacji, jak będzie Bazylika wyglądała po skończeniu remontu.
Przy głównym ołtarzu Bazyliki trwa msza ortodoksyjnych greków.
Natomiast w znajdującej się pod ołtarzem – „stajence” trwa msza ortodoksyjnych prawosławnych.

 Dopiero przed 9 skończyła się msza i można było zobaczyć i dotknąć miejsca, gdzie narodził się Jezus.

Miejsce w środku bardzo biedne. Jedynie uroku dodają lampy oliwne, których podobno jest 53 – za 19 sztuk odpowiada kościół katolicki reszta podzielona jest pomiędzy Ormian, Greków i prawosławnych.

W tym czasie, gdy tam byłem trwała msza katolicka odprawiana po włosku przez franciszkanina. Na szczęście nie była tak długa, jak msza prawosławna i trwała około 20 minut.

Po wyjściu z Bazyliki oczywiście znowu dostajemy mnóstwo propozycji – a to kawa, a to taxi, a to jakieś pamiątki, a to przewodnicy…
Ja idę do Groty Mlecznej. Wg wierzeń i to zarówno chrześcijan, jak i muzułmanów to właśnie w tym miejscu Maryja uzyskała schronienie, gdy uciekała z małym Jezusem przed oprawcami. I właśnie w tej grocie kropla mleka, która upadła na skałę, sprawiła że skała stała się biała.

 Po wyjściu z Groty kieuję sie do centrum Betlejem. Napoytakm ulicznego sprzedawcę kawy – za 3 szekle świetna kawa mielona razem z kardamonem. Kupuję tradycyjne lampy oliwne – oczywiście cena zaczyna się od 80-100 dolarów a kończy na 20 🙂
Dosyć biedna choinka na głównym placu Betlejem.

Na tym samym placu znajduje się nowy budynek Centrum Pokoju. A w nim wystawa szopek z całego świata.

 Ulice Betlejem nagle wypełniły się barwnym tłumem, wchodzę na chwilę na targ Betlejemski – robi wrażenie.
I wracam na przystanek, na którym wysiadłem (dokładnie w to samo miejsce) i znowu za 8 szekli wyjeżdżamy do Jerozolimy.
W tę stronę nie jest już tak łatwo, przy wyjeździe z Autonomii jest checkpoint. Nagle wszyscy Palestyńczycy wyszli z autobusu. Ja zostałem w środku. Wszystkim Palestyńczykom sprawdzono dokumenty, kilkoro musiało pokazać zawartość toreb i plecaków, kilkoro też musiało pkazać zawartość telefonu (!). Ja pokazałem tylko paszport, powiedziałem „Poland” i na tym kontrola się skończyła. Cały przystanek na tej granicy trwał około 20 minut.

W dalszej części dnia, po wypiciu kawy u sióstr odwiedziłem Wzgórze Oliwne.
Dziś oliwne jest już tylko z nazwy. Po dawnym wzgórzu pozostał jedynie niewielki Ogrod Getsemani. Podobno drzewa te spokojnie pamiętają czasy Jezusa. Z uwagi na specyfikę drzewa oliwnego i jego długowieczność nie ma powodu aby w to nie wierzyć. Zaraz obok ogrodu jest Bazylika Konania, inna nazwa to Kościół Narodów. To właśnie w tym miejscu Jezus spędził ostatnie dni swojego życia. W kościele tym znajduje się skała. Tutaj natomiast Jezus modlił się zanim został pojmany i w tym miejscu spadła krew Jezusa. W tym też ogrodzie, zwanym również Grójcem Jezus został zdradzony przez Judasza.

Wzgórze Oliwne jest nie tylko ważne dla Katolików jest również bardzo istotnym miejscem dla Żydów. Wg jednej z legend w dniu sądu ostatecznego Bóg otworzy Złotą Bramę (dziś zamurowaną) i tylko ci znajdujący się blisko bramy zaznają spokoju wiecznego w niebie. Dlatego też cały pas wzgórza oliwnego pokryty jest nagrobkami, a parcele pod groby podobno w tym  miejscu warte są setki tysięcy dolarów.

 W dalszej częśći dnia postanowiłem poraz kolejny poszwędać się po przepięknej Jerozolimie.
Za każdym razem odkrywając ją na nowo.

Wyszedłem równiez poza mury. Poszedłem do dzielnicy Mea Schearim. Dzielnica ta zamiszkiwana jest przez ortodoksyjnych żydów. Widok jest niezapomniany. Generalnie w sobotę nikt nic nie robi. Całe rodziny spędzają czas na ulicy. Spacerują, bawią się, rozmawiają. Na drodze nie ma żadnego auta. Nie robiłem jednak zdjęć, gdyż wydawało mi się to niekulturalne.Mężczyźni ubrani są w długie płasze i ogromne czapy. Kobiety ubrane w peruki i chusty. Cała dzielnica jest ogromna i żeby przejść wszystkie ulice potrzeba na to dobrych kilka godzin.
Tak wyglądała jedna z największych ulic w Jerozolimie czyli Jaffa Street.

Dzień 4 dobiegł końca.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *