Notice: Korzystanie z get_currentuserinfo uznawane jest za przestarzałe od wersji 4.5.0! Zamiast tego użyj wp_get_current_user(). in /wp-includes/functions.php on line 3840

Notice: Korzystanie z get_currentuserinfo uznawane jest za przestarzałe od wersji 4.5.0! Zamiast tego użyj wp_get_current_user(). in /wp-includes/functions.php on line 3840

Notice: Korzystanie z get_currentuserinfo uznawane jest za przestarzałe od wersji 4.5.0! Zamiast tego użyj wp_get_current_user(). in /wp-includes/functions.php on line 3840

Witajcie,

chciałbym się podzielić wrażeniami z krótkiego pobytu w stolicy Szwecji – Sztokholmie.
Po wyjeździe kwietniowym do Norwegii postanowiłem zobaczyć Szwecję.
Szybka decyzja – bilety kupione w Wizzair za 39 zł w każdą stronę i wyjazd zabukowany…

Dopiero po zakupie okazało się, że kupiłem bilety w czasie trwania święta narodowego Szwecji – czyli dnia Flagi obchodzonego co roku 6 czerwca.
Zapowiadało się więc, że zobaczę króla i królową Szwecji na własne oczy 🙂

Kilka dni przed wyjazdem zarezerwowałem bilet na autobus Flygbussarna – nie jest zbyt tani, ale na krótki pobyt to jedyna rozsądna opcja (koszt biletu w dwie strony 248 SEK).

Do tego pobyt w hostelu Birka za jedyne 150 SEK za łóżko.

Wylot upalnego, jak się okazało dnia 06 czerwca o godzinie 10.40 – planowo.
Niestety tuż przed boardingiem, samolot linii Enter lecący do Korfu podczas startu złapał kapcia i kolejne wyloty zostały wstrzymane. Na szczęście przerwa trwała nieco ponad godzinę i koło 12 wystartowaliśmy. Lot spokojny.
Niestety po przylocie do Skavsta przywitał nas deszcz, wiatr i chłód…
Szybki sprint na przystanek, ustawienie się w kolejce (opłacił się zakup biletu przez internet bo nie trzeba stać w kolejce do automatu biletowego na lotnisku).
W autobusie działa wifi, więc można  było przeczytać jak na polskich portalach cytują rzecznika Pyrzowic twierdzącego, że awaria samolotu miała miejsce w czasie „martwej godziny” i żaden lot nie miał opóźnień… ciekawe…

Po około 80 minut przywitał nas słoneczny na szczęście Sztokholm. Piękny dworzec Cityterminal.
Wzięliśmy mapkę Sztokholmu – ogólno-dostępne i poszliśmy do hostelu zameldować się. Hostel blisko dworca, śmiało go mogę polecić na kilka di. Czysto, schludnie, spokojnie, mocne wifi, kawa, herbata i makarony dostępne, jak również kuchnia do dyspozycji więc można gotować z własnych produktów. Od razu po rejestracji i super szybkiej kawie udałem się na przegląd stolicy Szwecji.

Na początek przy głównej ulicy handlowej Sztokholmu spotkała nas miła niespodzianka… festiwal smaków świata…
Maroko

Tunezja

Polska

Na polskim stoisku gulasz, bigos, krokiety, gołąbki, pierogi, kiełbasa, kaszanka, placki ziemniaczane…

Hiszpańskie stoisko było najbardziej oblegane…

Australia serwowała burgery ze zwierząt, których u nas się nie jada … m.in. krokodyle, kangury, wielbłady, itd.

Tu Hiszpania w innym odkryciu…

Tajskie stoisko również oblegane…

 Francuskie sery… stanowisk Francji było kilka… sery, słodkości, tarty, ślimaki, itd

Dalej skierowaliśmy się ulicą Drottninggatan (ulica królowej) w kierunku Gamla Stan.

A tam pierwszy rzut oka kierujemy na Zamek Królewski czyli Kungliga Slottet. Para Królewska na codzień mieszka w Pałacu Drottningholm, jednakże, ak jak wspominałem w tym dniu był Dzień Flagi i na godzinę 18 zaplanowano paradę konną z uczestnictwem rodziny królewskiej.
Ulice wokół Zamku były już zamknięte i coraz więcej ludzi kręciło się wokół Zamku. Ponieważ do 17 było jeszcze sporo czasu poszliśmy pooglądać Stare Miasto, czyli Gamla Stan.

Straż Królewska dumnie strzegła bram…

Po drodze rzut oka na słynny Ratusz. W soboty można było zwiedzić Ratusz, jednakże ja nie zdążyłem – zwiedzanie po angielsku jest o godzinie 13 i nie ma możliwości rezerwacji miejsca. Po prostu trzeba przyjść i liczyć że jest się pierwszym bo wpuszczają jedynie 30 osób.

Główny plac Gamla Stan. Na tym placu oprócz pięknych kamienic jest również zlokalizowane Muzeum Nobla.

 Bardzo blisko Zamku Królewskiego znajduje się prawdopodobnie najmniejszy pomnik świata.
Słynny Jarnpojke czyli Żelazny Chłopiec.
Widziałem zdjęcia w internecie z różnymi nakryciami głowy tego chłopca. W dniu gdy ja tam byłem akurat miał fioletowy moherowy beret 🙂
Łatwo go znaleźć – w maleńkiej uliczce na wprost Zamku – na dziedzińcu (pod numerem Slottsbacken 2C)

 Urokliwe uliczki…

Kościołów sporo, jednakże w tym dniu zamknięte (wszystkie) ponieważ były koncerty muzyki dawnej (niestety biletowane)

Zbliżała się parada. Zaczęła się zjeżdżać Gwardia Konna.

 Paradę nagrałem, więc dodam film.
Co ciekawę dowiedziałem się od Szwedów że za tydzień planowany jest ślub Księcia, więc będzie kolejna parada.

A nad głowami przelot starych wojskowych samolotów…

Rzut oka na port a tam grająca orkiestra marynarki wojennej Szwecji.

Dalej udaliśmy się do pobliskiej dzielnicy Slussen. Jest to dawna dzielnica robotnicza – obecnie wyróżnia się taką o to wieżą widokową – niestety zamkniętą w tym czasie – nie wiem czemu?

Stacja metra – podobno bardzo urokliwa – niestety zaraz za tymi drzwiami są bramki i trzeba mieć bilet, żeby ją obejrzeć. Ja nie miałem takiej potrzeby.

Następne kroki skierowałem wzdłuż hotelu Hilton na wzgórze widokowe.

A tam piękna panorama Sztokholmu. Na szczęście pogoda dopisywała 🙂

Ciekawy budynek i ciekawe wejście do domu 🙂

Wszechobecne pachnące bzy umilały oddech na wzgórzu.

 A tutaj widok z dołu.

Wejście na wzgórze uważam za punkt obowiązkowy Sztokholmu pomimo tego, że przewodniki nie wspominają o tym.

Skrócona mapka dotychczasowej wycieczki 🙂 cdn…

Kategorie: Moje podróże

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *