Notice: Korzystanie z get_currentuserinfo uznawane jest za przestarzałe od wersji 4.5.0! Zamiast tego użyj wp_get_current_user(). in /wp-includes/functions.php on line 3840

Notice: Korzystanie z get_currentuserinfo uznawane jest za przestarzałe od wersji 4.5.0! Zamiast tego użyj wp_get_current_user(). in /wp-includes/functions.php on line 3840

Notice: Korzystanie z get_currentuserinfo uznawane jest za przestarzałe od wersji 4.5.0! Zamiast tego użyj wp_get_current_user(). in /wp-includes/functions.php on line 3840

Kolejny dzień przywitał mnie taką o to pogodą 🙂 Kto mówił, że w Norwegii ciągle pada? 🙂

W tym dniu planowałem wyprawę na słynny Preikestolen. Pogoda potwierdziła moje plany 🙂
Przed 8 rano pojawiłem się w porcie, gdzie musiałem wejść na prom do miejscowości Tau.
Promy do Tau kursują co 20 minut. Nie kupuje się biletów wcześniej, tylko płaci się na porcie. Miejscowi mieli jakieś karty… Ja wykupiłem już na promie taki bilet łączony na podróż tam i  powrotem za 245 NOK oferowany przez TideReiser. Drugą opcją do wyboru była firma Boreal.
Prom przewozi mnóstwo samochodów, ciężarówki, autobusy – jest łącznikiem między Stavanger i okolicami Tau. Załadunek i rozładunek pojazdów jest tak sprawny, że zajmuje nie więcej niż kilka minut.
Po drodze mijamy liczne wysepki.

W oddali szczyty pokryte dużą ilością śniegu

Przeprawa promem trwa około 30 minut. Zaraz po wyjściu z promu widzimy czekający na nas autobus. Należy pamiętać z której linii skorzystaliśmy. Wsiadamy do takiego właśnie autobusu. Ja wybrałem Tide i tak też jest autobus opisany. Kto wybrał Boreal wsiada do zielonego busika.
O 8 obie linie startują więc chyba tylko przy pierwszym przyjeździe promu można się pomylić, później rozkłady się rozjeżdżają. Warto wziąć również na promie rozkłady jazdy autobusów, żeby rozplanować sobie podróż i nie marnować czasu na czekanie na autobus.
Po przyjeździe do parkingu pod Preikestolen wszyscy ruszają w trasę, jedni szybciej drudzy wolniej.

Pierwsze kroki są bardzo strome, ale przemierzają piękną wręcz spacerową ścieżką. Po drodze mijamy coraz to lepsze widoki.

Ja postanowiłem, że idę mocnym tempem na górę, tak by na górze nie było zbyt wielu ludzi. Zatem w drodze na Ambonę wykonałem tylko kilka zdjęć.
Należy też dodać, że bardzo ważne jest obuwie – tam naprawdę jest jeszcze zima. O ile śnieg nie jest zbyt niebezpieczny to bardzo niebezpieczne są oblodzone kamienie. Wielokrotnie widziałem jak ludzie wywijali kozły… A są momenty że można się połamać i to mocno…
Warto pamiętać, że co kilkaset metrów mamy takie o to znaki informujące nas ile przeszliśmy i ile jeszcze musimy iść.

Mnie po około 1 godzinie 40 minutach powitał taki o to widok – słynna Ambona czyli podest 25×25 metrów powstały prawdopodobnie przez pęknięcie skał w wyniku lodu zaległego pomiędzy skałami. Ambona znajduje się na wysokości 604 m npm

Widoków trudno opisać. To trzeba zobaczyć.

Widok z wychylenia

I obowiązkowe wychylenie by sprawdzić na własne oczy czy w internecie to nie photoshop 🙂

Bardzo dobrym rozwiązaniem było szybkie wejście na górę, dzięki temu można było w dosyć cichej atmosferze spędzić około 30 minut na górze by delektować się widokami… i przy okazji zjeść sobie śniadanie. Kabanosy z polski znalazły zastosowanie. I przyleciał pewien kolega.
Po około 30 minut grupa ludzi, która dotarła do celu była coraz większa, zatem nadeszła pora by się zwijać… Ostatni rzut oka z innej perspektywy na fjord.

W drodze powrotnej mijałem tłumy ludzi, narodowości różnej. Ludzie w trampach i balerinkach również… ale nie było to mądre. Droga powrotna zajęła mi dużo więcej roku. Raz że schodząc kamienie były dużo bardziej śliskie, dwa że pstrykałem sporo fotek, trzy przepuszczałem sporo ludzi w trampach.

W tym miejscu najbardziej niebezpieczny moment całej trasy. Oblodzone głazy i deski nad dosyć stromym zboczem. Na szczęście są łańcuchy.

Widok na Stavanger

Widok na parking

Tu informacja o drodze i o tym, że tam nadal jest zima.

To już na dole przy parkingu.

Co ciekawe kierowca Tide zabrał również paażerów z Boreal, gdy widział, że tamci są mocno zdezorientowani czym mają jechać. Potem przypomniał się innym pasażerom, których pamiętał z kursu porannego a ci nie wiedzieli o której odjazd i czy to aby dobry autobus. Szok.. zachowanie godne naśladowania. 
Dalej już normalnie autobus dojeżdża do przystani w Tau, wskakujemy na prom i po chwili jesteśmy w Stavanger…
Kategorie: Moje podróże

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *