Notice: Korzystanie z get_currentuserinfo uznawane jest za przestarzałe od wersji 4.5.0! Zamiast tego użyj wp_get_current_user(). in /wp-includes/functions.php on line 3840

Notice: Korzystanie z get_currentuserinfo uznawane jest za przestarzałe od wersji 4.5.0! Zamiast tego użyj wp_get_current_user(). in /wp-includes/functions.php on line 3840

Notice: Korzystanie z get_currentuserinfo uznawane jest za przestarzałe od wersji 4.5.0! Zamiast tego użyj wp_get_current_user(). in /wp-includes/functions.php on line 3840

Kolejny dzień w Paryżu.
Zastanawialiśmy się mocno czy odwiedzić Wersal, czy może jednak poświęcić dzień na inne atrakcje Paryża. Jednakowoż decyzja zapadła, jedziemy.
Wersal oddalony jest o kilkadziesiąt kilometrów od centrum Paryża, ale dojazd jest bardzo łatwy.
Kolejka RER C zawozi nas prawie pod bramy Pałacu.

Koszt – 7 euro za osobę w dwie strony. Więc tragedii nie ma.
Szybki przejazd metrem na stację Chatellet Les Halles, wsiadamy w piętrowy pociąg i po 30 minutach jesteśmy pod Wersalem.

 Bardzo fajnie dla Polaków, bo dostajemy krótki przewodnik z mapką Pałacu w języku polskim oraz przewodnik audio za darmo również w języku polskim. Co ciekawe w niektórych salach przewodnik włącza się automatycznie po wejściu do danej sali.
Należy też zauważyć, że wejście do ogrodów i Pałacu normalnie jest płatne chyba 20 euro, natomiast mając kartę Paris Museum kupioną w dniu wcześniejszym wchodzimy za darmo. Gdyby były kolejki to dzięki karcie ominiemy kolejkę. Oczywiście security jak na lotnisku.
Nie chcę przytaczać historii Wersalu, tudzież opisywać, w szczegółach, co tam się znajduje.
Przewodnik audio, który otrzymujemy, nawet dla kogoś kto nie interesuje się historią jest znakomitym rozwiązaniem. Dowiadujemy się bardzo wiele ciekawostek, smaczków, niuansów.
Dodatkowo, gdy nie jesteśmy związani żadną wycieczką możemy sami sterować sobie ile czasu chcemy przebywać w danej sali.
Na mój gust nie udostępnione jest na pewno ponad 50 % Pałacu. A i tak my zwiedzając około 3 godzin, czuliśmy pewien niedosyt.
Po wyjściu z Pałacu możemy udać się na spacer po parku – ogrodach. Ciekawym rozwiązaniem są rowery (możliwość wynajmu), melexy (też można wynająć) lub ciuchcia, któa obwozi nas po parku i zatrzymuje się przy bramach wejściowych do poszczególnych części Ogrodów. Ciuchcia jest dodatkowo płatna (7,5 euro za osobę). Jednak stwierdzam, że wczesnym marcem nie warto zawracać sobie głowy ogrodami, bo nic specjalnego się tam nie dzieje. Zapewne wiosną czy latem sytuacja jest zgoła inna.

Przepych i bogactwo tego miejsca przytłacza. Wszystkie obrazy, rzeźby, meble, złocenia, srebrzenia, sztukateria, kryształy i lustra czynią, że człowiek maleje z każdą odwiedzaną salą 🙂

Wracamy do Paryża również kolejką RER C. Kolejka często jedzie torami nad dachami okolicznych domów.

Dojeżdżamy do Pałacu Inwalidów.
Kompleks ten od początku istnienia był szpitalem i pensjonatem dla inwalidów wojennych.
Jest to ogromny kompleks, który obecnie tylko w niewielkiej części jest przeznaczony do zwiedzania.
W jednej z części kompleksu jest Muzeum Armii.
Muzeum zawiera bardzo ciekawe zbiory wojenne, podzielone wg dat.
Zwiedzamy od lat najstarszych aż po czasy obecne.
Największa kolekcja przypada na lata drugiej wojny światowej.
Wejście oczywiście na kartę darmowe.

Jedną z części Les Invalides jest Katedra, która jest swoistym mauzoleum bohaterów Francji.
Szczególne miejsce przeznaczono dla Napoleona Bonaparte. Ciekawostka. Ciało Napoleona złożone jest w 7 kolejnych po sobie sarkofagach. Ostatni sarkofag wykonany jest z czerwonego marmuru.

Poglądowo poniżej makieta całego kompleksu Les Invalides.

Dalej przeszliśmy przez słynną dzielnicę Saint Germain. Lokalizację mają tam chyba wszystkie ważne galerie oraz wszyscy ważni projektanci mody i projektanci meblowi. My udaliśmy się do Katedry.

Stamtąd już bardzo blisko do okolic Katedry Notre Dame, samą Katedrę oglądaliśmy dzień wcześniej, a dzisiaj nasze kroki miały zmierzać do Saint Chappelle i Concergerie. Niestety wstęp do świątyni pomimo, że darmowy na kartę, to karta nie pozwalała ominąć kolejki, a kolejka była naprawdę spora. Odpuściliśmy zatem i poszliśmy do Concergerie, czyli do dawnego „zamku królewskiego”, który w późniejszych latach stał się więzieniem. Najsłynniejszym więźniem, który oczekiwał na egzekucję w murach tej budowli była Maria Antonina.

Właśnie tu widzimy, jak Maria Antonina czeka na egzekucję.

Dalej idziemy do znanej nam już dzielnicy St Severin żeby coś wrzucić na ruszt.
Po drodze znana nam już Katedra Notre Dame.

Dzisiaj padło na S’Auberge St Severin.

Za 15 euro ciekawe menu złożone ze ślimaków, kaczki w pomarańczach i deski serów. Do tego belgijskie piwo i można powiedzieć, że jest pięknie 🙂

Po drodze jeszcze słodki tunezyjski deser.

Kilka stacji przejechanych metrem i już jesteśmy na rondzie generała de Gaulla. Idziemy na Łuk Triumfalny. Standardowo dzięki karcie omijamy dłuuugą kolejkę i po chwili jesteśmy już na szczycie Łuku.

 Pod Łukiem, przy pomniku nieznanego żołnierza jakaś uroczysta zmiana warty, ale nie wiem z jakiej to okazji.

Po wyjściu kierujemy się na nasz deser pobytu w Paryżu, czyli Wieża Eiffle’a.
Kilka przystanków metrem i już naszym oczom ukazuje się pięknie oświetlona wieża.

Kolejka nie jest zbyt długa, więc decyduję, że wjeżdżam na szczyt. Tu karta nie obowiązuje, koszt 15,50 za wjazd na szczyt. W tym dniu nie można było wchodzić na 2 piętro na nogach, tylko wjazd windą.
W zasadzie kolejka szybko idzie, ale i tak wjazd i zjazd wraz z kupnem biletów trwa ponad 1,5 godziny. Zona w tym czasie idzie na Plac Troccadero.

A ja w tym czasie jestem na górze.

Dopiero z Wieży widać, dlaczego Paryż nazywany jest miastem świateł.
W mojej ocenie warto wydać 15 euro by wjechać na szczyt, jest to niesamowite doznanie. Nie chodzi nawet o wysokość, ale o to że z bliska widać, że taka konstrukcja nie ma prawa stać tak stabilnie, a na górze czujemy się tak jakbyśmy stali na dole 🙂
Spotykamy się na dole… Przejazd metrem na szybkie zobaczenie życia nocnego Na słynnych Polach Elizejskich.
Pomimo tego, że mija 22 tam życie kwitnie, sklepy otwarte. Salony samochodowe pękają w szwach 🙂

Prezenty kupione, wracamy do mieszkanka.
Niestety jutro trzeba wracać…

Kategorie: Moje podróże

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *