Notice: Korzystanie z get_currentuserinfo uznawane jest za przestarzałe od wersji 4.5.0! Zamiast tego użyj wp_get_current_user(). in /wp-includes/functions.php on line 3840

Notice: Korzystanie z get_currentuserinfo uznawane jest za przestarzałe od wersji 4.5.0! Zamiast tego użyj wp_get_current_user(). in /wp-includes/functions.php on line 3840

Notice: Korzystanie z get_currentuserinfo uznawane jest za przestarzałe od wersji 4.5.0! Zamiast tego użyj wp_get_current_user(). in /wp-includes/functions.php on line 3840

Paryż… stolica mody, miłości, świateł, jedzenia…
a z drugiej strony na wielu forach ludzie opisywali, bałagan, brud, miasto zdominowane przez ludność afrykańską i muzułmańską.
A jaki Paryż naprawdę jest? Postaram się krótko zrelacjonować.

Wylot do Paryża zaplanowałem na 12.03.2015. Lot tanimi liniami EasyJet. Nie są to może najtańsze linie, jednakże plusem jest to, że latają na lotnisko Charles De Gaulle oraz to, że przylot i wylot jest o normalnej porze.
Wylot z lotniska w Balicach. Przy tej okazji polecam parking Tina, znajdujący się kilkaset metrów od lotniska, jednakowoż miły pan dowozi nas pod terminal odlotów.
Nocleg zarezerwowałem przez portal Airbnb. Prawie w samym centrum (w pobliżu Bastylii) za rozsądne 60 euro za noc.
Pogoda podczas lotu bardzo ładna, tylko raz tuż przed Paryżem drobne turbulencje.
Przylot o czasie.

Lotnisko CDG, jeśli ktoś nigdy na nim nie był – robi wrażenie. Jest wielkości średniej wielkości miasteczka 🙂
Natomiast oznaczenia są tak genialne, że nie sposób się zgubić.
Początkowo planowałem wydostanie się z lotniska autobusem miejskim linii 351, jednakże pora (a była 16, czyli szczytowa) zadecydowała, że do centrum Paryża pojechaliśmy kolejką RER B.
Bilet kosztuje 10 euro, ale za to kolejka jedzie nie dłużej niż 30 minut. Niestety trafiliśmy na pociąg, który zatrzymuje się na każdej stacji i o tej porze był to pech, ponieważ wszyscy wracali do domów – kolejka wyludniła się dopiero na stacji przesiadkowej Gare du Nord. My pojechaliśmy jeszcze kawałek i na stacji Chatellet Les Halles przesiadliśmy się na metro nr 1, żeby dojechać do stacji Bastylia. Stamtąd już tylko kilkanaście kroków i byliśmy w „naszym” mieszkanku.
Przyszedł czas na zobaczenie okolicy. Dzielnica La Marais – jest znakomitym miejscem do zobaczenia wieczorową porą.
Na początek Bastylia ( w sensie rondo Bastylia), ponieważ oryginalna została zburzona podczas Rewolucji w 1789 roku. Teraz na środku ronda stoi Colonne de Juillet, czyli wieża „geniusza wolności”. Pod tą wieżą znajdują się podobno prochy ofiar Rewolucji.

1.     
      My poszliśmy dalej, w zasadzie bez wyraźnego celu. Po drodze minęliśmy Place de Vosges. Niestety w marcu po godzinie 18 skwer na placu jest już zamknięty. Plac robi niesamowite wrażenie głównie z powodu 36 takich samych kamienic, które otaczają Plac. Co ważne dla wielbicieli talentu Victora Hugo, przy Placu znajduje się jego Muzeum. Dalej szliśmy obok Hotel de Sully – piękny budynek i piękny dziedziniec. 
      Dalej szliśmy przez plątaninę uliczek dzielnicy La Marais, mijaliśmy Hotel Carnavalet, gdzie mieści się Muzeum Paryża. Hotel de Lamoignon to z kolei piękny budynek, w którym mieści się biblioteka miejska. Doszliśmy w końcu do rue des Rosiers. Nazwa ulicy pochodzi od różanych krzewów, które podobno tu rosły. Ulica ta i okolica wokół niej nazywana jest dzielnicą żydowską. Dziś na jednej ulicy można spotkać knajpy żydowskie, arabskie, palestyńskie i wszyscy żyją w zgodzie. My na kolację poszliśmy do Sacha Finkenstein przy numerze 27. Bardzo polecana knajpa na wielu portalach. Jedzenie poprawne, ale niczego nam nie urwało, za to polecić można piwo koszerne, które tam podają. Nieśpiesznie pochodziliśmy po okolicy i udaliśmy się do mieszkania…
      
Pierwszy dzień dementuje wszystko co złe przeczytałem o Paryżu.
Jest czysto, schludnie, bezpiecznie. A organizacja komunikacji to majstersztyk 🙂
Kategorie: Moje podróże

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *