Notice: Korzystanie z get_currentuserinfo uznawane jest za przestarzałe od wersji 4.5.0! Zamiast tego użyj wp_get_current_user(). in /wp-includes/functions.php on line 3840

Notice: Korzystanie z get_currentuserinfo uznawane jest za przestarzałe od wersji 4.5.0! Zamiast tego użyj wp_get_current_user(). in /wp-includes/functions.php on line 3840

Notice: Korzystanie z get_currentuserinfo uznawane jest za przestarzałe od wersji 4.5.0! Zamiast tego użyj wp_get_current_user(). in /wp-includes/functions.php on line 3840

Promienie
słońca delikatnie oznajmiały nam, że zaczął się kolejny dzień. Pora
zatem wstać i wybrać się na kolejną odsłonę wielkiego Rzymu. W tym dniu wybór
padł na spacer po legendarnej Via Appia
Antica

Autobusem dotarliśmy pod Katakumby
Świętego Sebastiana
. A tam w kameralnym gronie mogliśmy przenieść się w
świat pośmiertny. Udostępnione są póki co cztery poziomy, chociaż tak naprawdę
znane są kolejne poziomy. Świat ten to niezwykle tajemnicze miejsce, przecież
tak naprawdę to cmentarz. Początkowo poruszamy się po cmentarzu pierwszych
chrześcijan, by pod koniec zobaczyć grobowce pogańskie, tam też miejsce, gdzie
urządzano stypy i przyjęcia podczas pogrzebu. Na koniec podchodzimy pod
relikwie Świętego Sebastiana i wysłuchujemy ciekawej legendy na temat żywota
świętego. Święty Sebastian pomimo tego, 
że był dowódcą gwardii Dioklecjana przyjął i głosił chrześcijaństwo.
Cesarz postanowił pozbawić go życia – przywiązano go do słupa i strzelano z
łuku. Zostawiono go tak, ale jak się później okazało Sebastian przeżył. Poszedł
do cesarza i zarzucił mu barbarzyństwo. Cesarz wściekły nakazał go tym razem
ukamienować. W świątyni widzimy grób Świętego z charakterystycznymi strzałami
wbitymi w rzeźbę. Miejsca takie jak to w każdym wzbudzają chwilę refleksji i
zadumy…

Po
wyjściu z kaplicy idziemy pieszo przez via Apia Antica. Niestety ulica jest
normalną drogą, po której jeżdżą samochody. A tak naprawdę chciałby się zamknąć
ozy i poczuć się rzymskim legionistą wyruszającym na kolejny podbój… 

My
tymczasem dotarliśmy pod inny grobowiec. Grobowiec zbudowany w zupełnie innej
technologii. Mauzoleum Cecilla Matella

– bo o nim mowa, to wielka wieża, bardzo obszerna, bogato zdobiona, a sam
grobowiec ma kształt koła. Kupując bilet na wejście do mauzoleum dostajemy
również bilet do Term Kalakali, ale o nich później. Naprzeciwko mauzoleum
znajdują się ruiny kościółka Świętej Julii. Dalej przeszliśmy do Villi Quintilla

Przepiękne budowla.
Ponadczasowa architektura, która robiła willi panuje cisza i spokój, a cudowny
ogród z licznymi antycznymi mozaikami daje ukojenie i wyciszenie. Spod willi
podjechaliśmy autobusem pod kolejne katakumby, tym razem legendarne katakumby Świętego Kaliksta

Niestety sjesta dała
nam się pierwszy raz we znaki. Nieczynne w godzinach 12.30-14.30. Zatem
obeszliśmy się smakiem. Napiłem się jedynie wody z lejącej się cały czas wody,
pogapiliśmy się na stado owiec, które akurat wypasało się w pobliżu
legendarnego zabytku i poszliśmy spacerkiem, po wyłączonej z ruchu uliczce
prowadzącej prosto do kościółka Quo
Vadis Domine
– Dokąd Idziesz Panie. 

Kościółek z zewnątrz wygląda dosyć
niepozornie, jednakże jego historia, nie jest już taka nietuzinkowa. Jest to
jeden z najstarszych kościołów rzymskich. Pierwsza świątynia powstała w tym
miejscu w VIII wieku, a obecna stoi tam od XVI wieku. Legenda głosi, że Święty
Piotr uciekając z Rzymu spotkał w tym miejscu Jezusa Chrystusa. Piotr spytał go
Dokąd Idziesz Panie? Na co Jezus odpowiedział mu – idę do Rzymu powtórnie dać
się ukrzyżować. Zawstydzony Piotr zawrócił i powrócił do Rzymu, gdzie został
właśnie ukrzyżowany. W kościele widzimy na ołtarzu fresk Matki Boskiej od Stóp.
Jest to dzieło jednego z uczniów Giotta. W kościele znajdują się także ślady
stóp Jezusa Chrystusa – jest to kopia bo oryginał znajduje się w Kościele
Świętego Sebastiana. W tym kościele podobno przebywał Henryk Sienkiewicz i tam
też narodziła się w jego głowie idea napisania Quo Vadis. W kościele znajduje
się popiersie polskiego noblisty. Co ciekawe kościół jest pod opieką polskich
księży Michalitów. Są oni zarówno proboszczami parafii, jak również kustoszami
kościółka. Byłem w kontakcie z księdzem, ponieważ miałem cel  zrobienia odnowienia ślubów małżeńskich.
Jednak nie wykazałem się determinacją i nie udało mi się to załatwić. Za co
zebrałem cięgi słowne J
Po krótkiej modlitwie przeszliśmy do Porta
di San Sebastiano

Tam podziwiając dawne mury obronne miasta poczekaliśmy
na autobus i przejechaliśmy do Term
Kalakali.
 

Termu już z daleka robią niesamowite wrażenie. Mury stoją dumnie,
a piękne słońce maluje obrazy na pięknych kamieniach, z których zostały
zbudowane. Termy są ogromne dodatkowo otoczone sporym parkiem. Na terenie Term
cały czas prowadzone są prace wykopaliskowe i archeologiczne. Termy wyróżnia
bardzo duża liczba świetnie zachowanych mozaik podłogowych. Kamyki głównie
koloru białego, czerwonego i zielonego pomimo upływu czasu zachowane są w
stanie praktycznie idealnym. Wpadliśmy na pomysł, a może byśmy takie mozaiki
zrobili własnoręcznie w naszym domu? Kto wie, co z tego pomysłu będzie? Słońce
było już blisko zachodowi, posiedzieliśmy chwilkę na murku, poobserwowaliśmy
starania przyszłych lekkoatletów na pobliskim stadionie i poszliśmy na
przystanek. Jeszcze raz przejechaliśmy przez Via Appia Antica próbując zachować
obrazy w pamięci aż w końcu dojechaliśmy do Stacji Termini i udaliśmy się do
pokoju.

Kategorie: Moje podróże

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *