Notice: Korzystanie z get_currentuserinfo uznane za przestarzałe od wersji 4.5.0! Zamiast tego należy użyć wp_get_current_user(). in /wp-includes/functions.php on line 3853

Notice: Korzystanie z get_currentuserinfo uznane za przestarzałe od wersji 4.5.0! Zamiast tego należy użyć wp_get_current_user(). in /wp-includes/functions.php on line 3853

Notice: Korzystanie z get_currentuserinfo uznane za przestarzałe od wersji 4.5.0! Zamiast tego należy użyć wp_get_current_user(). in /wp-includes/functions.php on line 3853

Dzień
trzeci
– znowu piękne słońce.
Rzym najwidoczniej nas polubił. Ten dzień był już dawno zaplanowany. Wykupioną
bowiem mieliśmy wizytę w Nekropoliach
Watykańskich
. Wizyta była o godzinie o 10.30, ale zapowiedziane były
kontrole przed wejściem. W związku z czym wyjechaliśmy dużo wcześniej. Rzym na
ulicach wydawał się jak zwykle śpiący, jednakże droga do metra, to istna rwąca
rzeka ludzi. Tłum ludzi pędził jak szalony, jak gnu w poszukiwaniu lepszej
trawy na sawannie. Kilka chwil i byliśmy już w pobliżu Watykanu, mijając mury
Watykanu dotarliśmy na Plac Świętego
Piotra

Na środku słynny obelisk a przed nami jak stary mędrzec dumnie
napinała swe oblicze Bazylika Świętego
Piotra
. Widok, którego nie da się opisać słowami. To trzeba zobaczyć. My po
kilku oddechach postanowiliśmy odszukać wejścia do nekropolii. Znajdowało się z
tyłu Bazyliki. Miły gwardzista szwajcarski poinformował nas, że mamy być
punktualnie 10 minut przed planowaną wizytą. Odeszliśmy zatem ze skuloną głową
i weszliśmy zobaczyć bardzo ciekawą wystawę starych druków różnych tekstów. Tam
doczekaliśmy do planowanej godziny wejścia. Następnie odbyliśmy „odprawę
lotniskową”, pokazaliśmy dokumenty i Gwardia wpuściła nas na teren
najmniejszego państwa świata. Chwilę odczekaliśmy i miła pani wprowadziła nas w
tajemny świat Watykanu. Nekropolia jedna za drugą robiły nieziemskie wrażenie.
Miejsce to nie odwiedzają tłumy, być może niewielu nawet wie o istnieniu tych
tajemnych komnat spoczynku rzymian i pierwszych chrześcijan. Przewodniczka
ciekawą opowieścią wprowadziła nas w tajemny swiat początków chrześcijaństwa.
Na koniec niezwykła opowieść o szczątkach Świętego Piotra. Relikwie te
spoczywają tam od prawie 2000 lat. A nowa bazylika znajduje się na ruinach
starej. Co jakiś czas mijaliśmy „studzienki”, które były wbudowane w podłodze
Bazyliki. Na górze chodzili ludzie, którzy nie byli świadomi tego, że pod nimi
znajdujemy się my 

oraz miejsca spoczynku wielu ludzi. Wyszliśmy na powierzchnię
i dzięki temu ominęliśmy gigantyczną kolejkę czekającą na wejście do Bazyliki.
Weszliśmy bezpośrednio przy Wrotach Milenijnych, które ostatni raz otwarły się
w 2000 roku. Bazylika wcisnęła nas w podłogę. Gdy się pozbieraliśmy stała przed
nami Pieta Michała Anioła

Niestety
arcydzieło jest ukryte za szybą, ponieważ jakiś szaleniec kilka lat temu
podczas renowacji zniszczył ją nieznacznie. Dzięki wiernej kopii, znajdującej
się notabene w Polsce udało się zrekonstruować dzieło. Jednakże od tego czasu
można je podziwiać przez pancerną szybę. Lekkość tej rzeźby na każdym zrobi
wrażenie. Idąc dalej minęliśmy skromną kaplicę a wniej napis na murze Beaticus
Jan Pavlus II. 

Nie wzbudziło to naszego zainteresowania. W Bazylice były tłumy.
Jednakże ogromna budowla wydaje się, że mogła by przyjąć wszystkich mieszkańców
planety. Tłumy nie irytują, nie denerwują, być może dziwią niektórzy
pstrykający sobie zdjęcia na tle każdego grobu. Wszystko w Bazylice robi
wrażenie. Opowieści przeplatają się wzajemnie a jedna jest ciekawsza od
drugiej. 

Po przejściu całej Bazyliki zadziwił nas fakt, że nie natrafiliśmy do
tej pory na Grób naszego papieża. Zapytaliśmy strażnika, który wskazał nam
jedną z kaplic. Jakież było nasze zdziwienie, gdy okazało się, że jest to
kaplica, którą już mijaliśmy. Ta sama z opisem na Błogosławiony Jan Paweł Drugi. Grób, skromność tego miejsca
idealnie pasowała do życia Papieża Polaka. Wyszliśmy z Bazyliki. Ja udałem się
na Kopułę, Madzia udała się na Plac. Kopułę
osiągnąłem tylko schodami, jest ich około 500, ale nie były jakieś okropne. Po
wejściu na kopułę wydawało się, że stoję na dachu świata. 

Wydawało się że widać
stąd każdego człowieka i wszystkie jego zachowania. Chwila refleksji  i schodami w dół. Posiedzieliśmy chwilkę w
pobliżu wielkiego obelisku i ruszyliśmy do Muzeum
Watykańskiego

To co tam zobaczyliśmy do tej pory przyprawia o zawrót
głowy. Zbiory Muzeów są tak ogromne i przepastne, że wydaje się, że niezliczone
komnaty nie mają końca. Sztuka począwszy od etruskich po dzień dzisiejszy. 

Dzieła Leonarda, Rafaela i innych wielkich. Na koniec niesamowita Kaplica Sykstyńska. Pomimo zakazu
robienia zdjęć, co chwila pstryka flesz. Pomimo zakazu mówienia przez Kaplicę
dzięki świetnej akustyce przewijają się komentarze. Szczerze wizyta w Muzeach i
Kaplicy przyprawiła nas o zawrót głowy. Nie na darmo naprzeciwko Muzeów są  restauracje.

Po takim ogromie sztuki, trzeba
odsapnąć i na spokojnie dać się uspokoić myślom i wspólnie skomentować
wrażenia. Na ten dzień to koniec. Spowrotem metrem do naszego domku.
Postanowiliśmy jednak nie kończyć jeszcze dnia i wyszliśmy na wieczorne
zwiedzanie stolicy Italii. Doszliśmy spacerem pod Fontannę di Trevi. Tam pomimo późnej pory, tłumy. Skuszeni bardzo
ciekawym wystrojem i pięknym zapachem wstąpiliśmy na lekką przekąskę do cudnej
klimatycznej restauracji. I tu lekkie rozczarowanie, znowu nie potrafią zrbić
dobrej bruscchietty, pieczywo spalone, pomidory bez smaku. Natomiast gnocchi w
sosie z czterech serów wyśmienite. Lekko posileni oddaliliśmy się do
apartamentu. Kolejny dzień pełen wrażeń przechodził powoli do historii.

Kategorie: Moje podróże

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *