Notice: Korzystanie z get_currentuserinfo uznawane jest za przestarzałe od wersji 4.5.0! Zamiast tego użyj wp_get_current_user(). in /wp-includes/functions.php on line 3840

Notice: Korzystanie z get_currentuserinfo uznawane jest za przestarzałe od wersji 4.5.0! Zamiast tego użyj wp_get_current_user(). in /wp-includes/functions.php on line 3840

Notice: Korzystanie z get_currentuserinfo uznawane jest za przestarzałe od wersji 4.5.0! Zamiast tego użyj wp_get_current_user(). in /wp-includes/functions.php on line 3840

Pierwszy
dzień marca
, znowu data wyjątkowa,
tym razem dla nas.
Rzym
tego dnia przywitał nas pięknym słońcem. Po słabym włoskim śniadanku i świetnym
włoskim espresso pora obrać kierunek na starożytne legendy czyli Colloseum

Palatyn i Forum Romanum.
Wprawdzie odległość do Koloseum była dosyć znaczna, ale postanowiliśmy przejść
się na pieszo. Rzym pomimo tego, że było już po 9 budził się ospale i powoli,
jakby dopiero przeciągał się po ciężkiej nocy. Gdzieniegdzie unosił się zapach
świeżej kawy, gdzieś indziej piękny zapach świeżego pieczywa. Po kilkunastu
minutach przechodząc obok Domus Aurea
dotarliśmy przed oblicze dumnego i majestatycznego Koloseum. Robi wrażenie.
Człowiek przy nim wydaje się być nic nie znaczącym okruchem. Obeszliśmy go
dookoła i udaliśmy się do wejścia (to znaczy wydawało nam się że to wejście,
ponieważ nigdzie nie było nic napisane – włoska klasyka). 

Myśleliśmy w danej
chwili, że  może jakaś przerwa,
oczywiście nikt nic nie widział. No trudno – powiedzieliśmy – z zewnątrz
również wywarł na nas potężne wrażenie. Postanowiliśmy pójść dalej na Forum Romanum i Palatyn. Po krótkim spacerku staliśmy już u zamkniętych wrót tego
symbolu rzymian. Na szczęście napis oznajmił nam, że dziś Forum czynne od
godziny 12. Na szczęście, że napisali, nie że zamknięte J Krótka burza mózgów, co robimy. Wybór padł na
odwiedzenie Trastevere. Po drodze przejście przez Circo Massimo
Ogromny plac, który kiedyś pełnił rolę stadionu do
wyścigów rydwanów. Przy pięknym słońcu, praktycznie sami na placu, mogliśmy się
przez chwilę poczuć, jak starożytni rzymianie, którzy czekają na swoje rydwany J.

Piękny budynek przy Circo Massimo

Przeszliśmy
dalej. Obok Ust Prawdy, przed którym kłębiła się ogromna kolejka Japończyków. 

W
związku z czym nie zaprzątaliśmy sobie tym głowy i dalej szliśmy na Trastevere

Przejście przez most
zaprowadziło nas do innego świata. Świata ciszy, zadumy i refleksji. Pierwsze
nasze skojarzenie – jesteśmy w Toskanii. Mijawszy malutką cukiernię nie
oparliśmy się wyglądowi i zapachowi kruchych ciasteczek – były boskie. Wąskie
uliczki, wiszące pranie, zapach kawy, to wszystko sprawiło, że czas jakby
zwolnił, jakby sekunda trwała godzinę. Szliśmy tak w zasadzie bez celu i
doszliśmy do placyku. 

Na nim kilkunastu Włochów prowadziło burzliwe dysputy,
kilku innych czytało orasę, jeszcze inni po prostu siedzieli w gapieni  w skromną fontannę, dumnie wypluwającą wodę
na środku niepozornego placu.  

Dalsze
kroki doprowadziły nas do kolejnego placu, przy którym stoi maleńki kościółek.
Na pierwszy rzut oka bardzo niepozorny i skromny, jednakże był to, jakby polski
kościół, pod wezwaniem Santa Maria In
Trastevere

W środku piękne mozaiki i błoga cisza.  Chwila wyciszenia i duchowego oczyszczenia i
wychodzimy – kierunek wracamy do Forum. Droga długa, ale piękna. Przechodzimy
przez Ponte Sisto, mijamy Teatr Marcelusza i Syngogę i wchodzimy na Wyspę
Tyberyjską
. Jest to jedyna wyspa na Tybrze należąca do Rzymu.  

Co ciekawe na wyspie już w starożytności
znajdowała się świątynia Eskulapa – boga sztuki lekarskiej. Na ruinach tej
świątyni cesarz Otto III postawił kościół. Pierwotnie kościół był poświęcony
zmarłemu w 997 roku przyjacielowi cesarza, świętemu Wojciechowi oraz stał się
miejscem spoczynku jego relikwii. Cesarz otrzymał je bowiem od Bolesława
Chrobrego na zjeździe gnieźnieńskim. Jednakże w XII wieku zmieniono patrona
świątyni, którym odtąd jest św. Bartłomiej, jeden z 12 Apostołów Jezusa
Chrystusa. 

Była już taka pora, że spokojnie mogliśmy udać się na Forum Romanum

Była już 12 więc bramy
powinny być otwarte i tak też było. Jednakże przed wejściem kilkudziesięciu
metrowa kolejka – a przypominam mamy 1 marca. 

Spokojnie odstaliśmy swoje, na
szczęście kolejka szła bardzo szybko i po niespełna kilkunastu minutach byliśmy
już w środku. Mogliśmy chłonąć każdy kamyk, każdą kopułę i kolumnę. Zachwytom
nie było końca, wsłuchiwaliśmy się w dźwięki otoczenia, przed oczyma mając
tłumy rzymian w białych togach, debatujących o sprawach mniej lub bardziej
ważnych. Cały teren parku archeologicznego jest ogromny. Samo przejście zajmuje
kilka godzin. Piękna pogoda, niezliczone zabytki starożytności. Na każdym kroku
symbole wielkiej myśli człowieka. Do tego my we dwójkę po środku legendy
ludzkiej historii. Z niechęcią opuszczaliśmy to miejsce, jednakże spoglądał na
nas kusząco inny symbol wielkości ludzkiego postępu – Coloseum. Widać było z oddali, że otwarło swoje podwoje. Weszliśmy
do środka. Samo wejście zaczęło nas przytłaczać. Budowla, która przecież
powstała ponad 2000 lat temu pomimo tego, że był ogromna i monstrualna wydawał
się być pozornie lekka i jakby unosząca się w powietrzu. Podczepiliśmy się do
jakiejś wycieczki i poznawaliśmy ciekawe historie tego miejsca. Historie raczej
dramatyczne i tragiczne w swojej istocie. Jednakże była to część rozwoju cywilizacji.

W
głowach aż szumiało. Myśli kołatały się po głowie. Więc poszliśmy na pizzę. A
po niej udaliśmy się do naszego apartamentu. Kolejny dzień, kolejne wrażenia –
nieziemsko.
Kategorie: Moje podróże

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *